Pożegnanie z dymkiem

post-sidebar-1

Pokonanie takiej słabości jak palenie papierosów, nie jest rzeczą łatwą. Ale nie jest też niemożliwe. Jako była (tak mi się już wydaje) palaczka z dziesięcioletnim stażem wdychania dymu z przyjemnością podzielę się wskazówkami, które być może pomogą komuś się wyzwolić. Na temat szkodliwości palenia, ryzyka raka, stopniowej utraty zdrowia powiedziano i napisano tak wiele, że właściwie na nikim to już nie robi wrażenia. Co bardziej dowcipne osoby lubią nawet rzucić banałem, że „na coś trzeba umrzeć”, tak jakby mało zagrożeń pojawiało się w naszej codziennej egzystencji i to nawet bez papierosów.

W swoim życiu przeprowadziłam tak naprawdę tylko jedną poważną próbę pożegnania się z tytoniem. I ta próba okazała się sukcesem, mimo że było blisko do powrotu i miałam kilka wpadek. To, że czuję się dziś wolna od przymusu palenia (ale nie wolna od nałogu, ale o tym będzie w dalszej części) zawdzięczam kilku zasadom i schematom, które – gdybym znała je wcześniej – na pewno pozwoliłyby mi rzucić palenie dawno temu.

Motywacja i pierwsze kroki

Do tej decyzji każdy dojrzewa indywidualnie. Względy ekonomiczne czy próby racjonalnego tłumaczenia sobie szkodliwości palenia, gdy specjalnie ono nam nie dokucza – to może okazać się za mało. Dla wielu osób znacznie bardziej motywujące może okazać się krytyczne obejrzenie się w lustrze. Jeśli twarz jest ziemista, porowata, ciało mało jędrne, a zęby mniej białe niż powinny być w naszej ocenie – oto efekt działania ukochanych papierosów. Jeśli jesteśmy gotowi na ”więcej”, znajdźmy zdjęcie zrobione kilka lat wcześniej, z czasów gdy zaczynaliśmy palenie i porównajmy ze stanem obecnym. Bądźmy krytyczni, ale nie okrutni.

Dobrze jest odpowiedzieć na kilka pytań: Jak traktuję moje ciało? Jak o nie dbam, jaką aktywność fizyczną mu zapewniam? Czy na spacer chodzę z paczką papierosów i wdycham dym zamiast świeżego powietrza? A jak relaksuję się po pracy? Może drink lub piwo, telewizja i do tego oczywiście dymek? A początek dnia? Może jest to kawa – a na śniadanie jeden lub nawet dwa (po nocy pragnienie nikotyny jest większe) papierosy? Jeśli rano pojawia się dziwne, nie uzasadnione niczym poczucie paniki i nadmierne pocenie, jest to również działanie nikotyny, która po dostaniu się do krwioobiegu uwalnia hormony stresu. W efekcie palacz najczęściej sięga po kolejnego papierosa dla ukojenia nerwów. Jeśli to wszystko naprawdę uważamy za uciążliwe, oznacza to, że jest to odpowiedni czas, aby pożegnać się z paleniem.

Broń

PapierosyWbrew wielu opiniom, gorąco polecam gumy z nikotyną. Absolutnie zaś nie polecam papierosów elektronicznych, bo to nadal papierosy. Ten sam rytuał pociągania i wypuszczania pary, a przecież chodzi o to, aby pewne nawyki przestały relaksować i sprawiać przyjemność. Guma jest idealna. Jest niedobra w smaku, ma dużą dawkę nikotyny. Proponuję żuć ją w określonych sytuacjach. Gdy rezygnujemy z papierosów pojawia się uczucie rozdrażnienia, trudności z koncentracją i zaburzenia pracy żołądka (nawet lekkie bóle). To wszystko jest normalne i stanowi krzyk naszego organizmu za swoim trującym narkotykiem. Wtedy z pomocą przychodzi guma. Ukoi nerwy, uspokoi żołądek. Te nieprzyjemne objawy będą pojawiały się coraz rzadziej i warto żuć gumę tylko wtedy, gdy dolegliwości są trudne do wytrzymania, a nie cały czas. Jako eksperyment proponuję zżuć 1-2 gumy, a potem zapalić papierosa. Naprawdę można się trochę zniechęcić.

Bariery psychiczne

Tak naprawdę „atrakcje” fundowane nam przez ciało poddane detoksykacji nie są wcale takie straszne. Przy odrobinie wyobraźni można nawet czerpać z tego przyjemność, na przykład wizualizując sobie, że przez bolącą głowę wychodzi trucizna, a ciało i umysł stają się oczyszczone. Istnieją jednak uniwersalne mity, z których  palacze sami tworzą bariery w drodze do wolności. Oto kilka popularniejszych:

1. Przeraża mnie myśl, że już nigdy nie zapalę papierosa

Warto skupić się na tu i teraz. Może nie będę palić kilka tygodni czy miesięcy a potem zapalę. Ten czas, gdy nie będę palić przyniesie mi same korzyści. Nie warto wybiegać zbytnio w przyszłość, bo dla organizmu uzależnionego, takie wyobrażenia to istna tortura. Wizje życia (już zawsze) bez papierosów powodują trudną do opanowania chęć natychmiastowego zapalenia.

2. Jeśli się złamię i zapalę, oznacza to klęskę i nie warto dalej próbować   

Wprost przeciwnie! Nie należy prowokować sytuacji i usprawiedliwiać się nadmiernie, ale tak naprawdę nic się nie stało. Chęć sięgnięcia po zakazany owoc okazała się silniejsza, jednak następnym razem, to my wygramy. Warto zapamiętywać wszystkie sytuacje, gdy poradziliśmy sobie bez papierosa i uczucie zwycięstwa, które temu towarzyszy. I przypominać sobie często to odczucie zamiast analizować wieczór, gdy po trzecim drinku daliśmy się namówić znajomym na złamanie postanowienia.

3. Nie zapanuję nad apetytem i utyję

Może się to zdarzyć, jeśli nałóg jedzenia zastąpi nam palenie papierosów. Sposób jest jeden: więcej ruchu. Jak przemycić sport do swojego życia, jeśli dotąd był nam obcy? Rano podczas porannej kawy zrobić 30 brzuszków. W pracy czasem wybierać schody zamiast windy. Idąc napinać mięśnie pośladków. Po południu, gdy pojawia się chęć na papierosa, zrobić 20-30 przysiadów. W weekend podczas sprzątania włączyć głośno muzykę i tańczyć. Proste, działa i może nam mimochodem pomóc modelować sylwetkę.

Pułapki

Jest kilka rzeczy, które stanowią zagrożenie dla postanowienia zaprzestania palenia. Warto być czujnym, jeśli zależy nam na wyzwoleniu się z nałogu:

1. Znajomi palacze

Raczej  nie otrzymamy od nich wsparcia w swoim postanowieniu, mimo że oni będą twierdzić inaczej. Zawsze chętnie nas usprawiedliwią i poczęstują papierosem, bo dzięki temu zmniejszą się ich wyrzuty sumienia z powodu własnego palenia. Osoba, która rezygnuje z palenia jest palaczom nie na rękę, bo udowadnia, że jest to proste. Dodatkowo wdychając ich dym, pobudzamy w sobie chęć palenia i oczywiście zatruwamy organizm.

2. Popalanie

Znam przypadki osób, które popalały wiele lat i (chyba) nie są uzależnione. Większość osób jednak nie może sobie na to pozwolić. Prowadzi to do odnowienia się nałogu. Jeśli etap oczyszczania jest za nami nie warto niweczyć tego popalaniem, bo najprawdopodobniej doprowadzi to do sytuacji początkowej. Jestem zwolenniczką teorii o byciu nałogowcem do końca życia. Dlatego też uważam się za niepalącą osobę uzależnioną od nikotyny. Warto mieć taką świadomość, aby nie bagatelizować przeciwnika.

3. Alkohol i kawa

Kawa i papierosJeśli to możliwe, na czas rzucania palenia warto zaniechać mocno zakrapianych imprez, bo łatwo wtedy stracić kontrolę nad swoim zachowaniem i po prostu zapalić. Jeśli jednak jakiejś imprezy nie możemy, bądź nie chcemy opuścić przyda się zapas gum z nikotyną i odrobina samokontroli. To samo dotyczy kawy, która nie wiedzieć czemu świetnie pasuje do papierosa. Mnie bardzo pomagało wyjście na powietrze lub wychylenie się przez okno i kilka głębokich wdechów. Dobrze też kawy nie nadużywać. Gdy przestaje się palić zaczynamy lepiej czuć zapachy, więc jest to świetny czas na przetestowanie ziołowych herbatek. Zielona, czerwona herbata czy napój imbirowy może też pobudzić do działania, a przy okazji pomóc organizmowi oczyszczać pozostałości po papierosach.

Plusów zaprzestania palenia jest tak wiele, że nie warto się zastanawiać. Każdemu może się udać, bo jesteśmy silniejsi niż nam się wydaje.

Autor: Katarzyna Guzewicz